Wigilia Dziadka Domagały
Notatki
Słuchowisko świąteczne z 1979 roku.
Pogasz Marian - aktor Komasa Wiesław - aktor Jakubowicz Rajmund - aktor Grochal Zbigniew - aktor
Mańkowski Jerzy - autor Biedak Wojciech - reżyser Kamyszek Jerzy - realizator Biedak Anna - oprac .muzyczne
premiera 01.12.1979
produkcja: Radio Poznań. Wszelkie Prawa Zastrzeżone. Więcej informacji: https://radiopoznan.fm/ instagram Radia: https://www.instagram.com/radiopoznan/ facebook Radia: https://www.facebook.com/radiopoznansa
Pokaż transkrypcję
00:00:45: W chałupie dziadka domagały, zawsze pachniało jabłkami.
00:00:52: Stryj Jakub układał je na strychu z każdego drzewa oddzielnie, w samym końcu szare i złote renety, z grubą nakrapianą skórką, bo najdłużej leżeć mogą nie zatracając soczystości.
00:01:10: Bliżej, wcześniejsze, wrześniowe, z jabłonki stojącej tuż przy Hałupie i zaraz obok nich małe, czerwone, gwiazdkowe, pod którymi w święta uginały się gałęzie wysokiej, żywicznej
00:01:31: pachnącej jedliny.
00:01:34: Leżą
00:01:35: tak, żeby były pod ręką, jak przyjdzie ich czas.
00:01:50: Chodził stry jakup wśród leżących na strych u jabłek pochylony, rozwichszony mułbem zbierał połowieszanę ubelek pajęczyny.
00:02:02: Chodził wśród tych jabłek jak pastuch wśród owiec, pasących się w zbitej gromadzie na ugorze, doglądał, czy które nie chore, niegnijące od środka.
00:02:13: Zatroskany był o niej wielce, o niedbający, aż złościło to dziadka.
00:02:21: Kłócili się wciąż o te jabłka,
00:02:24: do
00:02:24: oczu sobie skakali.
00:02:27: Oj, Jakub, Jakub.
00:02:29: Tyle dobrej żyznej ziemi pod sadem emarnieje.
00:02:34: Grzech obraza boska.
00:02:36: Leży jak baba bez chłopa i nie rodzi.
00:02:39: Jak to nie.
00:02:40: Jabka rodzi.
00:02:41: O, jabka, mówisz.
00:02:45: O, patrzcie, nie wiedziałem.
00:02:47: A no,
00:02:48: rodzi tyle, że nie najesz się ty niemi.
00:02:51: Tylko ssanie po nich i czczość w żołądku.
00:02:54: Chyba, żeby sprzedać.
00:02:56: Co?
00:02:57: No jak myślisz?
00:02:59: Ile kosztuje wąt jabłek?
00:03:01: A centnarżyta?
00:03:03: Albo ziemniaków?
00:03:04: Aha, widzisz.
00:03:06: A w gody albo na przednówku to ze dwa razy tyle.
00:03:10: Albo i więcej.
00:03:11: Sprzelać.
00:03:13: Przecież ledwo dla nas starczy.
00:03:15: Tak, a ty każdemu wpychasz do łap, napraszasz się z jabłkami.
00:03:20: Jedno, dwa na popróbowanie nie powiem niech wiedzą, jak je udomagał w jabłka, ale żeby tak zaraz całymi koszami.
00:03:27: Jable gojciec z ludziom żałuje.
00:03:29: Ziemi mi żal, synu, co ją pod sad zabrałeś.
00:03:33: Buraczana, przeniczna.
00:03:35: Eee, taki kawałek.
00:03:37: Mały kawałek, tak?
00:03:38: A łapy po chleb wyciągasz, kluski żresz.
00:03:41: Pan Bóg nie żałował rajskiej pod jabłonie.
00:03:44: Co mnie tu będziesz bogiem w ślepia żgał?
00:03:48: Przecież
00:03:48: w raju same tylko jablonki były.
00:03:51: Były i nic dobrego z tego nie wyszło.
00:03:54: Jak
00:03:55: to nic?
00:03:56: Orzeń się to zobaczysz.
00:04:17: Ciężko było Stryjowi Jakubowi jak szedł na wojnę na daleką.
00:04:24: Dźwigał na pochylonych plecach woreg jabłek.
00:04:29: Zaraz na pierwszym postoju rozsupłał powrósło, wysypał jabłka na trawę i wszyscy wezwani na spotkanie ze śmiercią.
00:04:39: Jedli te doma gałowym domem pachnące jabłka i ciamkali, im laskali.
00:04:47: I nadziwić się nie mogli, że takie dobre.
00:04:52: A jak uszli jeszcze kawałek, to i jabłek dla wszystkich nie starczyło.
00:04:57: Tak wielu ich było.
00:05:35: Lerzy sobie teraz stryj Jakub w polu pod lasem.
00:05:40: Kaczyńcami zakwita.
00:05:42: Dziewanną wrzosami, od ziół i kwiatów, traw, wiatru i ptaków mowy ziemi się uczy.
00:05:53: Leży zasłuchany w skowronki, wbuczenie bąków,
00:05:58: w pszczół
00:05:59: wręczenia.
00:06:04: I żałuję, że tamtej jesieni nie zasadził ani jednej płonki.
00:06:09: Nie wiedział, że to jego ostatnia jesień.
00:06:34: Pomogę wam dziadku.
00:06:36: Czekaj, Józusi.
00:06:39: Nie wiesz jak.
00:06:40: Co?
00:06:40: Jak jabłka nosić?
00:06:42: Tę dziadku.
00:06:43: Widzisz, to musi być po dawnemu, po jakubowemu.
00:06:49: Przecież strych... Przychodzi
00:06:51: na strych.
00:06:53: Tak.
00:06:54: Jabłka dogląda.
00:06:56: Wyszukuje wygrzebuje się na gniające i... układa z boku pod strzechą.
00:07:01: Stryj Jakub?
00:07:03: Trzeba już już nanosić jabłek na strych, bo jak przyjdzie Jakub w nocy i nie znajdzie jabłek, pójdzie ich szukać na innych strychach.
00:07:12: I nie daj Boże, znajdzie, to już więcej nie wróci do rodzinnego domu, tylko się będzie tułał po obcych.
00:07:18: Dziadku?
00:07:20: A... A kiedy znowu przyjdzie Stryj?
00:07:24: Nie wiem, może... Dzisiaj?
00:07:28: Niech nie wie.
00:07:29: I on tak nie też nie
00:07:30: wie.
00:07:31: No jak to?
00:07:32: Przyjdzie, bo... Bo jabłka ma na styku.
00:07:34: A no... Pokażecie mi dziadku styja?
00:07:39: Coś ty, Józef.
00:07:41: Wieczno poszywanie racz młode... Czego tak stoisz?
00:07:45: No módl się za styjam.
00:07:46: Zbaw duszę jego panie...
00:07:50: Zbaw duszę Jego Panie
00:07:52: pod oknia piekielnego wypadu
00:07:56: i przyjmij
00:07:57: Go do Królestwa swego niebieskiego
00:08:00: amen.
00:08:01: I przyjmij Go do Królestwa swego
00:08:05: niebieskiego amen.
00:08:09: Po śmierci dusza człowieka też musi mieć swój rodzinny dom.
00:08:13: żeby miała dokąd wracać, żeby miała gdzie czekać z duszami innych, zmarłych, z rodziny, na Wigilię i zasiąść z żywymi dostałami na pozostawionym dla nich pustym miejscu.
00:08:26: W tym dniu wszyscy muszą być razem, żywi i umarli.
00:08:30: Dziadku,
00:08:32: jak to to?
00:08:33: Inni umarli też chodzą po strechach?
00:08:35: Chodzą.
00:08:36: Istryj Michał?
00:08:38: I Michał.
00:08:38: I Kasiuk?
00:08:39: On też.
00:08:41: No to przecież nie pomieszczą się wszyscy na jednym stołku.
00:08:45: Pomieszczą, nie bój się.
00:08:47: Tylko żyjący rozpiera się na ławie, jak sobie podję, popiję.
00:08:52: Dusz na duszyczkę, niewiele miejsca potrzebuje.
00:08:55: Wystarczy jej kawałek opłatka położonego pamiętliwie na wigilijnym stole.
00:09:01: Zasłanym, wigilijnym sianem.
00:09:03: Kawałek chlewa, odrobina mleka.
00:09:07: Wszejkej w igielijnej strawy, odrobinę wody ze studni.
00:09:13: I to, co najbardziej za życia umiłowała, co jej najbliższe na tym świecie było.
00:09:19: Dziadku, a jak ktoś najbardziej ziemię, to co?
00:09:23: Na talerz mojej trzeba odrobinę nasypać.
00:09:25: A jak
00:09:26: konie, to też trzeba?
00:09:27: Trzeba.
00:09:28: A
00:09:29: ptasie Gniazda?
00:09:30: Gniazda też.
00:09:31: Dziadku, to ja chcę umrzeć.
00:09:35: Cichaj, głupol.
00:10:37: W Wigilię trzeba dać każdemu to, co najbardziej za życie umiłował.
00:10:46: Kładła więc babka na pustym miejscu, jabłko duże, czerwone, bez najmniejszej skazy, soczyste, wybrane spośród wielu dla stryja Jakuba.
00:11:08: Sama poniewłaziła na strych, wspinała się mozolnie po spruchniałych szczeblach drabiny z żartych przez kornik, trzeszczących, ale ona tego trzeszczenia nie słyszała, bo przygłuchała już była.
00:11:25: Dziadek w tym miejscu pod stołem przy nodze stawiał butelczynę wiśniówki dla Stryja Michała.
00:11:34: Oj, lubił Stryj Michał popić sobie.
00:11:38: Pod stołem dziadek stawiał te butelczynę, żeby babka nie
00:11:42: widziała.
00:11:44: On nie zgodziłaby się, aby taką złą niedobrą pamięcią ubliżać zmarłem.
00:12:28: Dziadku, a babcia?
00:12:33: Do kiedy wróci?
00:12:36: Jak pasterkę skończą.
00:12:42: Ale mróz dzisiaj.
00:12:44: Dziadku, popatrz na szybę.
00:12:47: Od tego zima, żeby był.
00:12:50: Ptaki powymarzają.
00:12:53: Już one mają swoje sposoby na ten przykład kuropatwa.
00:13:00: Mrościarczysty, śnieg na chłopa, wiatr, zadymka w polu, wilk, sarnę utusi, bo zasmy w lesie nie ucieknie, zając, zdycha z głodu do ludzkich, opęść się garnię, drzewa w sadzie ogryza, złokrew, pobijałeś pnia z łomą, co?
00:13:18: Tak dziadku, tak.
00:13:19: I tak je ogryzą.
00:13:22: Co to ja
00:13:24: chciałem?
00:13:24: No, że... że kuro patwy.
00:13:32: A kuropatwy siedzą w polu, barzanty w zagajnikach, w tarninach, skowronki zaś, matka włoska zbiera, pod płaszczem swoim chroni, chuchanie mogrzewa i w kamienie polne, ugorne zamienia.
00:13:48: i tak leżą i czekają na wiosnę.
00:13:51: Dziadku, to skowronki nie odlatują?
00:13:55: Przecieci mówię.
00:13:57: W lecie to taki skowronek polatuje, polatuje, podśpiewuje i przestaje.
00:14:04: I znowu polatuje i zupełnie tak jakbyś wchodził po drabinie, szczebel poszczemluj, rozglądał się po świecie i dziwował mu się z góry.
00:14:17: Jak się już taki skowronych napatrzy i ziemi dalekiej i słońcu bliskiemu, stu la skrzydałka i spada jak kamień do swojego zimowego dołka, co w tomu je matka boska gromiczna dała.
00:14:33: Ludzie mówią, że to na pamiątkę.
00:14:36: O czego się tak śmiesz?
00:14:37: głupo ludzko?
00:14:39: Starzy ludzie wiedzą, co mówią.
00:14:42: No, wiedzą.
00:14:44: A ja strzębię to.
00:14:46: Dziadku,
00:14:46: dziadku, dobrze być w takim, co?
00:14:49: Józef,
00:14:50: Józef głupoty, ci tylko wębię.
00:14:53: No jak to?
00:14:54: Nie chcielibyście tak sobie pola?
00:14:56: Tak pofrówać dziadku.
00:14:58: Jakbyś Józef, jakbyś spotkał dzisiaj.
00:15:03: Wigilino noc zbąkanego psa bórego.
00:15:07: Bury musi być podpalany.
00:15:08: Czemu,
00:15:09: czemu bury dziadku?
00:15:10: Jak pies będzie podpalany, nie dawaj sobace w dniu świętym wigilinem żadnego jadła.
00:15:17: No
00:15:17: przecież zwierzęta się nad dziesiątkiem wigilię ulitowały.
00:15:21: Nie dawaj takiemu psu żadnego jadła, pamiętaj.
00:15:24: A
00:15:24: dlaczego dziadku?
00:15:26: A bo widzisz, Józef, to było tak.
00:15:34: Bogatych dziedzic.
00:15:36: Możny Pan w wigiliny wieczór wstał od stołu, choć nie wolno tego czynić nikomu, żeby nie ściągnąć na siebie nieszczęścia.
00:15:45: Nawet dziedzicowi nie wolno.
00:15:48: ale on odszedł od wigilnego stołu zaraz po zupie z grzybami, bo ktoś się tłuk dobijał do drzwi dworu, a żadna zasług nie chciała otworzyć, bo choć wszyscy się bali swojego pana, ale jeszcze bardziej bali się nieszczęścia.
00:16:04: Wstał więc dziedzic od
00:16:06: stołu... No i co?
00:16:08: Czekaj, no...
00:16:09: No ale mów dziadku.
00:16:11: Wstał
00:16:11: od stołu, bo myślał... że to jakiś dłożnik.
00:16:16: A chieniądze mu chcą oddać w ten święty wieczór.
00:16:20: Zobaczą, że to biedna wdowa.
00:16:23: I wyrzucił ją spod progów w tej wielkiej złości, że do wstania przez nią został przymuszony.
00:16:30: Tak dopiero...
00:16:31: No to po co?
00:16:32: Dziadko posła Wigilię do niego.
00:16:35: Prosiła go o ogień, spieca, bo jej w chałupie wygasł.
00:16:39: I nie miała czym biedna rozpalić.
00:16:43: Poszedł potem dziedzic do obory o północy, podsłuchiwać bydło, gadające ludzkim głosem.
00:16:52: I słyszał, jak krowy litowały się nad wdową.
00:16:57: I źle, bardzo źle, nie przychylnie o nim między sobą pogadywały.
00:17:02: Domagały się od dzieciątka, które już się narodziło.
00:17:06: Kary dla niego surowej, okrotnej.
00:17:09: O Jezus.
00:17:11: No nie bój się głupi.
00:17:12: No ale przecież dziadku dzieciątka ma dobre serce, co?
00:17:16: A no ma, ale... Wzbraniało się, tłumaczył okrowom.
00:17:21: Jakże to dzisiaj w samą Wigilię... Ale widzisz, krowy uparły się, żeby dziedzica w psa przemienić, żeby się daremnie musiał o żarcie dopominać.
00:17:32: I dzieciątko ulitowało się nad
00:17:34: nim.
00:17:34: A właśnie, że nie.
00:17:37: Musiało posłuchać krów.
00:17:40: Z wdzięczności, że jest ziębnięte, ciepłymi oddechami grzały.
00:17:45: No czego tak głębę wykrzywiasz, co nie widzi ci się, a ty co byś zrobił?
00:17:52: Podziękował pięknie dziedzicowi, pobłogosławił na szczęście, na zdrowie, na ten nowy rok, co?
00:18:00: Jak się krowy w Wigilie uprą, to nawet syn Boży nic na to nie poradzi.
00:18:08: A za takie odgonienie biednej kobiety od ciepłej izby z tołu jedzeniem zawalonego, to to... No i co?
00:18:15: I on tak zawsze ten dziedzic?
00:18:17: Krowy by pewnie tak chciałym.
00:18:20: Bo cielić im się kazał dwa razy do roku, mleko im krat, siarę do wozów zaprzęgał i głodził, więc złość na niego miały.
00:18:30: A dzieciątko powiedziało, nie, tak być nie może na zawsze, na wieki i ustanowiło dla dziedzica w psa przemienionego swoje boskie prawo.
00:18:43: Koronny ktoś, wigilejny wieczór, litościwie tego psiego dziedzica na karmi, on człowiekiem na powrót się
00:18:53: stanie.
00:18:54: I stał się?
00:18:55: Łazi po śmiecie, z kamle łaski się dopraszam.
00:19:00: Pamiętaj.
00:19:02: Nie wolno mu dać ani okruszyny ze świątecznego stołu.
00:19:07: Musi cierpieć wiecznie i bez końca za twardość dziedzicowego kamiennego serca.
00:19:12: No
00:19:13: dziadku, ale dzieciątko chyba nie chce, żeby... żeby się tak wciąż męczył.
00:19:19: Jak to nie?
00:19:20: No przecież powiedziało, nakarmią go Wigilię, a człowiekiem się stanie.
00:19:25: Ojej, Jezuś,
00:19:28: Jezuś,
00:19:28: no... Ty myślisz, że gdyby dzieciątko nie chciało tego, to on by choć przez chwilę tym psem był?
00:20:57: Dzieciątko się rodzi, Jezus.
00:21:00: To Stryj Jakub.
00:21:02: teraz?
00:21:02: Przestań.
00:21:04: O umarłych trzeba pamiętać, ale nie można o nich tak wciąż.
00:21:10: Nie lubią tego.
00:21:12: Siedzi sobie na ten przykład Stryj Jakub cieple w spokoju.
00:21:17: Na Bożym Przypiecku śpiewa z harubinami.
00:21:20: i serafinami.
00:21:22: Gloria, gloria.
00:21:30: No wiesz, ja to kiąt w kościele.
00:21:33: Śmiewa z radości wielkiej, że się znowu syn Boży narodził, a tu go aniół.
00:21:38: Trąca i szepce cichutko, żeby nie przeszkadzać innym radosnym śpiewaniu.
00:21:44: Duszo Jakuba domagały, wychyl nosie i spojrz na ziemię, bo tam znowu o tobie gadają.
00:21:52: Dobrze gadają, pyta Jakub.
00:21:54: Dobrze mówi anioł.
00:21:56: No to chwała Bogu, mówi Jakub i śpiewa dalej.
00:22:00: Dziadku, to oni tak sobie w niebie pogważają?
00:22:04: Śpiewa Jakub dalej.
00:22:08: Ale już jest niespokojny, bo chciałby Bogu należną mu chwałę pośpiewać i na nas popatrzeć.
00:22:15: I na jabłka.
00:22:19: Co to muje?
00:22:19: Babka na stole położyła.
00:22:21: Nie martw się, Józuś.
00:22:23: Stry i przywyk już do ciągłego niepokojenia.
00:22:25: Babka mu spokoju w modlitwach swoich nie daje.
00:22:29: To modlit się za umarłych dziadków nie trzeba?
00:22:32: Trzeba!
00:22:35: Jakżeby
00:22:35: nie.
00:22:36: No to czego mówicie?
00:22:38: Nic nie rozumiesz.
00:22:40: Skocz do chałupy, przynieś opłatek krowie nim obdarować trzeba, bo już północ.
00:22:45: I powiśniówkę z tryja.
00:22:47: Michała stoi pod stołem przy samej nodze.
00:22:53: Pośpiasz się Józuś, bo zaraz wrócą z pasterki.
00:23:06: Dziadku ta?
00:23:14: Dziadku, opłatek trzeba dać krową.
00:23:18: Czekaj, najpierw muszę wypić za Michała.
00:23:24: Utopią się w rzece, panie.
00:23:26: Przyjmij jego duszę.
00:23:28: Lud się pod nim załamał, jak łapał na wigilię ryby w przerembli.
00:23:32: Dobre było z niego chłopisko.
00:23:36: Nie powiem.
00:23:39: Stryjowi trzeba odrobinę zaprogiem, wiśniuszki, pocieszycielki.
00:23:47: Nie myślę, że piję.
00:23:51: Nie, już już skosztowałam tylko ociupinkę.
00:23:55: O tyle.
00:23:58: Musiałem popróbować czy dobra.
00:24:01: Byle czym zmarłego częstować się nie godzi.
00:24:05: Skocz, Józef, dochał pykorzuch weźbomrus.
00:24:08: Eh,
00:24:08: dziadku, nie zimno mi.
00:24:10: Idź, skoro mówię.
00:24:14: No, poszedł.
00:24:17: Dobra, Michał, ta twoja wiśniówka grzeje jak die... Bóg ustrzek przed złym niedobrem słowem.
00:24:28: Muszę wypić zanim Józef wróci, bo widzisz Michał młodzi.
00:24:37: Teraz nie rozumieją naszych dobrych, starych wigilijnych zwyczajów.
00:24:44: Żebie leży, tuż pa... Dziękuje Ci, Michał, żeś mnie poczęstował, Wiśniówką.
00:24:57: Ty jeden pamiętałeś o starym ojcu, wigilij.
00:25:05: Chodźcie dziadku do krów!
00:25:08: Szekaj!
00:25:09: Zestryjemy muszę pogadać.
00:25:11: Gadaliście już z Michałem?
00:25:13: Gadałem?
00:25:16: Powiadasz.
00:25:17: No to możemy już iść.
00:25:20: Czekaj!
00:25:21: A Jakub, a Kaju...
00:25:23: Dziadku, no gdzie idziecie?
00:25:25: Patrz, Józef, jaki piękny sad.
00:25:32: Mój sad.
00:25:34: Znaczy się mój i Jakubowy.
00:25:37: Dziadku,
00:25:39: a krowy?
00:25:40: Jak ci się widzą, Jakub, te nowe jabłonki, co?
00:25:44: Zobaczysz, jakie smakowite jabłka będą rodzice.
00:25:49: A te przy płocie wyciąć musiałem.
00:25:52: Choroba ją jakaś naszła.
00:25:54: O włocu nie donosiłem, posiałem w to miejsce koniczny, żeby była blisko pod ręką do udoju.
00:26:03: Babka już nie ma sił, żeby nosić z pola buraczane liście.
00:26:10: Dla matki to zrobiłem.
00:26:12: Tylko dla niej.
00:26:14: Skoro chcesz, posadzę tam jabuń, powiedz tylko słowo.
00:26:19: Nic nie mówi, że no to nie rośnie koniczyna.
00:26:22: Jakub, jakbyś się odmyślił, przyjdź w nocy, weź niej powiedz, przecież to twoja ziemia i twoje jabłonki.
00:26:34: Dziadku.
00:26:36: Jak Stryj Jakub zechce, to mu na całej ziemi posadzę, a było.
00:26:42: nie co, może nie posadzę, jak zechce, moja ziemia, nikt mi nie zabroni.
00:26:50: Nawet, nawet babka.
00:26:52: No dobrze, dziadku posadzicie, no.
00:26:54: Stryj
00:26:55: Michał był, Jakub był, a Kaziuka nie był, a Kaziuk nic nie dostał na Wigilię.
00:27:05: Znaczy się dostało, ale nie to, co by pewnie chciało.
00:27:12: Widzisz Józef?
00:27:15: Kaziuk najbardziej ze wszystkiego lubił baby.
00:27:21: Nie mogłem przecież posadzić przy rodzinnym wigilijnym stole wniu świętem chłopcej baby.
00:27:30: Którą?
00:27:31: Tyle ich było.
00:27:33: Nie mogłem żadnej, bo jej babka nawymyślała.
00:27:37: Boga w noc świętą nienawiścią do niewinnego człowieka obraziła.
00:27:43: Wybacz, Kaziuk.
00:27:45: Wiesz, jaka matka jest.
00:27:48: Józuś, a krowy, czego nic nie mówisz, żeśmy jeszcze krową opłatka nie dali, dobrym słowem nie obdarowali.
00:27:57: Co krową po ludzkim gadaniu?
00:27:59: Widzisz, Józuś, bo po najlepszym nawet jadle człowiek głodnieje.
00:28:07: A dobre słowo syci.
00:28:11: z dobrym słowem i człowiekowi i zwierzęciu i ptakowi.
00:28:18: Dobrze.
00:28:33: Wiesz, Józuś, czasem sobie myślę tak, drogie musi być takie jedno nawet najmniejsze dobre słowo, a może ich niewiele jest na świecie i trudno je znaleźć.
00:28:55: I pewnie Dlatego nawet w Wigilię ludzie się nimi tak skompo obdzielają.
Nowy komentarz